Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty

Stopery dla muzyków ThunderPlugs

Jednym z pierwszych tekstów, jakie opublikowałem na tym blogu był materiał o stoperach Alpine MusicSafe Pro, których używałem przez wiele lat. Dobre stopery, czy jak kto woli, zatyczki do uszu to podstawa. Słuch jest tylko jeden, a muzykom ten zmysł się przydaje. Chociaż jak słucham niektórych artystów to mam wrażenie, że nie jest im do niczego potrzebny. I nie mam tu na myśli Beethovena. Wróćmy do rzeczy. Jak pisałem od lat korzystałem z Alpine, ale jak w komentarzu zauważył jeden z czytelników te stopery do najtańszych nie należą. Oprócz tego mają pewien mankament, o którym pisałem we wspomnianym tekście — jeżeli tak jak ja jesteś śpiewającym gitarzystą to stopery mogą poluzować się w uchu i czasami po prostu musisz je poprawiać w trakcie grania. Poszukałem więc alternatywy, która po pierwsze będzie tańsza, a po drugie będzie lepiej siedzieć w uchu. No i tak trafiłem na holenderskie ThunderPlugs, które spełniają powyższe założenia.


Get a grip! Trenuj palce, bo to ważne - Flanger FA-10 Extend-O-Grip

Już Aerosmith w 1993 roku wydając płytę „Get a grip” zdawało sobie sprawę z tego, że dobry chwyt to podstawa rock’n’rolla. Nie zawsze można mieć gitarę pod ręką, a ćwiczyć trzeba (niestety) regularnie. W takich sytuacjach pomocnym rozwiązaniem są przyrządy do ćwiczenia palców i mięśni dłoni. Przeglądając ofertę sklepów muzycznych jest w czym wybierać. Ja kierowałem się względami ekonomicznymi i tak trafiłem na Flanger FA-10 Extend-O-Grip, który jest tani, ale doskonale daje sobie radę.

Testujemy The String Cleaner, czyli amerykański przyrząd do czyszczenia strun od Tone Gear

Przyznam szczerze, że do tej pory nie przykuwałem większej uwagi do czyszczenia strun. Po prostu czyściłem i olejowałem podstrunnicę przy każdej zmianie strun i tyle. Aż pewnego dnia natrafiłem w necie na mocno entuzjastyczne opinie na temat amerykańskiego wynalazku o nazwie The String Cleaner. Że szaleństwo, że bez płynu, że czyści i w ogóle. Że zdobył wyróżnienie Best in Show na targach The 2008 Summer NAMM. Że fajny. No co zrobić, trzeba sprawdzić.

AmpCovers — polskie pokrowce na kolumny i wzmacniacze z Twoim logo

Wiadomo, że skrzynie transportowe na sprzęt to fajna sprawa, ale kwestię ich posiadania brutalnie weryfikuje rzeczywistość, w sytuacji gdy nie jesteś Pudzianem, koncertujesz częściej niż raz w roku, nie masz ekipy technicznej i szukasz sposobu zabezpieczenia swojego sprzętu bez potrzeby inwestowania na to pięciu stów od sztuki. Najlepszą alternatywą, której jestem wierny od lat, są miękkie, wykonane z codury pokrowce, które oszczędzają miejsce w transporcie, są lekkie, odporne na trudy podróżowania i nie wypalą Ci w portfelu dziury. Jedną z nowszych twarzy na polskim rynku szytych na miarę pokrowców na sprzęt muzyczny jest AmpCovers z Sycowa. Tak, z tej miejscowości jest również firma Hesu, a AmpCovers jest nową marką w portfelu tego dość popularnego polskiego producenta kabli, wzmacniaczy, kolumn i głośników.

Antypoślizgowa naklejka na kostkę do gitary — Panie, daj Pan spokój

Pamiętam to jak dziś, w poszukiwaniu nowego kompletu strun przeglądałem ofertę pewnego sklepu muzycznego i natrafiłem na to cudo. Antypoślizgowa naklejka na kostkę do gitary. Szaleństwo. Biorę w ciemno.

Option Knob — genialne w swojej prostocie nakładki na potencjometry

Dziś mam dla was kolejny gadżet z cyklu „jak coś wygląda głupio, ale działa to wcale głupie nie jest”. Amerykanie z Option Knob postanowili rozwiązać problem łatwej zmiany ustawień brzmienia efektu w czasie gry. Jak korzystasz z efektu z jednym potencjometrem, jak na przykład MXR Phase 90, to owszem, możesz podczas grania nadepnąć na gałkę i przekręcić ją stopą w lewo czy w prawo. Jednak przy takim DD-5 Bossa, gdzie masz obok siebie cztery niewielkie potencjometry taka sztuka już się nie uda. No i tutaj z pomocą przychodzą nakładki od Option Knob.

Testujemy Barefoot Buttons — pimp my pedalboard czyli personalizowane nakładki na przyciski do efektów

Widzieliście kiedyś te hipsterskie shoegaze’owe zespoły na żywo? Zazwyczaj przyświeca im zasada, że liczba muzyków musi być większa od liczby par butów na scenie. Ci z Was, którzy próbowali obsługiwać pedalboard boso być może pamiętają to uczucie z dzieciństwa, kiedy nieświadomie nadepnęliście na porzucony na podłodze klocek Lego. Nie jest to szczyt komfortu. Z rozwiązaniem tego problemu przyszli Amerykanie z Barefoot Buttons.


Fender Speed-E — miniaturowy tuner zawsze pod ręką

W czasach gdy zaczynałem swoją przygodę z gitarą nastrojenie gitary było dla mnie sporym wyzwaniem. Zero wspomagaczy więc trzeba było liczyć na własne ucho. Zdarzało mi się na przykład stroić gitarę do dźwięków nagranych na kasecie magnetofonowej. To było dawno temu. Teraz możliwości są znacznie szersze, a tuner można mieć nawet na aplikacji w telefonie. Nie brakuje też wartych kilka złotych gadżetów, które wspomogą cię w niezawodnym nastrojeniu instrumentu niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz. Jednym z nich jest Speed-E Fendera, który jak sama nazwa wskazuje szybko wspomoże cię a nastrojeniu strun E w Twojej gitarze.

Woodnote Factory - polskie drewniane kostki do gitary

Testowałem już drewniane kostki do gitary, ale rynek jak widać w miejscu nie stoi. Nową twarzą w wąskim gronie polskich producentów drewnianych kostek do gitary jest działająca od 2015 roku manufaktura Woodnote. Załoga Woodnote sięga po europejskie i egzotyczne gatunki drewna, aby w ten sposób dzielić się z innymi gitarzystami magią, zaklętą w drewnie. No i fajnie.

Original Fuzz - pasy do gitary prosto z Nashville, TN

Znacie Orginal Fuzz? Nie, nie chodzi mi o jakiś zabytkowy stompbox marki Koda czy Exar. Chodzi mi niewielką manufakturę umiejscowioną w Nashville w stanie Tennessee. Tak,  w USA. Do tej pory Nashville kojarzyło mi się głównie z muzyką country, ale z Nashville pochodzą również Kings Of Leon i ten kierunek muzyczny jest bardziej trafnym drogowskazem, kierującym nas do produktów sygnowanych logo Original Fuzz. Czyli przede wszystkim do wyróżniających się swoim wyglądem pasów gitarowych.


SnakePick – niezwykły uchwyt kostkowego węża :)

O kostkach pisałem już wiele, ale są rzeczy, które nawet u mnie wywołują zdziwienie. Jedną z nich jest spiralna kostka SnakePick. Jak sama nazwa wskazuje jest to plektron w wężowatym kształcie. Kto wpadł na tak osobliwy pomysł? Australijczycy. Wiadomo, węże, pająki, kangury. Inspiracja czai się za każdym rogiem. Oprócz nietypowego kształtu SnakePick to także nietypowa funkcjonalność sprawiająca, że możemy korzystać z kostki używając do tego wyłącznie jednego palca. A to już jest ciekawe.


Gitarowe eko trendy, czyli Drewniane Kostki Gitarowe

Sporo pisałem już na blogu o nietypowych kostkach gitarowych, ale temat jest praktycznie nie do wyczerpania, zwłaszcza, że jeszcze mam coś w zanadrzu :) Najwięcej w tej kwestii klasycznie dzieje się za granicami Polski, ale również u siebie mamy ludzi walczących z plektronową materią. Jednym z nich jest Szymon z Drewnianych Kostek Gitarowych, który od listopada 2013 roku tworzy – czy raczej rzeźbi – drewniane kostki gitarowe. Wystarczy rzucić okiem na jego fanpage na facebooku, żeby zobaczyć, że to znający się na rzeczy fachowiec i osoba zakręcona na punkcie drewna i jego właściwości.

Organizer na gitarowe akcesoria V-Case

Dawno nie było o gadżetach, a sprawiłem sobie ostatnio coś, co z założenia ma ułatwić choć odrobinę moje gitarowe życie. Przeglądając czeluści Internetu natrafiłem na organizer na gitarowe akcesoria V Case, co skłoniło mnie do wprowadzenia porządków w moim osprzęcie. W futerale na gitarę jest taka tajemna przegródka, gdzie można trzymać różne graty. Skrupulatnie z niej korzystam wypełniając ją po brzegi. Trochę burdelu tam jest, ale się mieści. Kiedy miałem jedną gitarę, nie przeszkadzało mi to. Owszem upchałem po brzegi, ale estetycznie być przecież nie musi. Gorzej jak zacząłem korzystać z różnych gitar i woziłem na próby czy koncerty raz jedną, raz drugą, a raz trzecią – trzeba było przekładać te szpargały z futerałów, a jak już zacząłem zastanawiać się, co mi jest potrzebne do danej gitary to po jakimś czasie nie wiedziałem, w którym futerale trzymam daną rzecz.


Nowa porcja kostek No Logo

Ostatnio uzupełniłem zapasy kostek gitarowych o sto sztuk czarnych 0.60 od No Logo Picks. Więcej o kostkach No Logo, na których można umieścić dowolny nadruk pisałem tutaj i tutaj. Jeżeli miałbym coś jeszcze doprecyzować to kwestia kolorystyki. Oglądając zdjęcia kostek No Logo widać, że kolory nie są wyraziste, a ten czarny to jakiś szarawy jest. Szarawy owszem jest, ale jak jest nieużywany. Nie wiem skąd bierze się ta szarość, może to kwestia obróbki przy wycinaniu czy robienia nadruku, ale po ograniu kostki robią się czarne jak należy. Dla porównania poniżej zamieściłem zdjęcie, świeżej i już nieco sfatygowanej kostki.
Z lewej nieużywana kostka, z prawej po kilku godzinach grania.
Jakby ktoś chciał dołączyć taki gadżet do swojej kolekcji, to zapraszam na najbliższe koncerty The Sabała Bacała, gdzie gram, śpiewam i sporadycznie tańczę.

Kostki z własnym nadrukiem No Logo Picks – nowe grubości i materiały

W sierpniu ubiegłego roku pisałem o firmie No Logo Picks z Torunia, która produkuje kostki z dowolnym, zaprojektowanym przez siebie nadrukiem. Od tego czasu trochę u ekipy No Logo się pozmieniało. Kiedyś w ofercie firmy mieliśmy zaledwie cztery grubości kostek do wyboru (0.5, 0.8, 1.0 i 1.2) i produkowano je z matowego acetalu. Obecnie firma zmieniła materiał na tworzony na bazie acetalu tediorex, dzięki temu pojawiły się nowe grubości oraz zmieniła się paleta kolorystyczna kostek.

Z lewej tediorex z prawej acetal.

Obecnie No Logo ma w ofercie jedne z najpopularniejszych grubości, czyli 0.6, 0.73, 0.88, 1.0 i 1.14. Kostki dostępne są w kolorze białym i czarnym oraz w zależnych od grubości kolorach: pomarańczowym (0.6), żółtym (0.73), zielonym (0.88), niebieskim (1.0) i fioletowym (1.14).

Czym różni się nowy materiał od starego? Tediorex jest gładszy i mniej matowy. Nie wpływa to jednak na śliskość kostki, bo w palcach leży bardzo dobrze. Wprawdzie nie miałem okazji przetestować kostek na koncercie, gdzie palce pocą się bardziej niż na próbie, ale myślę, że nie będzie z tym problemu. Jedyna różnica, jaką zauważyłem, jest taka, że nowe kostki łatwiej zabrudzić. Chociaż to może być kwestia koloru, bo na czarnym raczej nic widać nie będzie. Acetal od tediorexu różnią raczej względy wizualne niż właściwości fizyczne. Ścieralność jest porównywalna do kostek innych producentów. Po paru godzinach grania na pomarańczowej kostce można było zauważyć jaśniejsze, starte brzegi, ale wszystko mieści się w granicach normy. Ważne, że nie pękają jak opisywana jakiś czas temu felerna partia kostek Dunlopa. Co do twardości, gram na kostkach 0,6 od lat i te od No Logo mogą być odrobinę miększe od kostek Dunlopa, ale to tak lekka różnica, że mieści się w granicach błędu statystycznego.

Kostka po kilku godzinach użytkowania.

 Jakość nadruku na kostkach No Logo nie uległa zmianie i w dalszym ciągu jest bardzo przyzwoita. Porozdawałem znajomym parę kostek z poprzedniej serii i z tego, co zauważyłem, nawet po ciężkich gitarowych bojach nadruk się trzyma. No Logo wykonuje nadruki jednokolorowe w kolorach białym, czarnym, czerwonym lub niebieskim – jednostronne lub dwustronne. Obecnie kostki dostępne są w dwóch kształtach – klasycznym i trójkątnym.

Klasyczne i trójkątne kostki z tediorexu.

Testowałem kostki razem z basistą i nie ma się, do czego doczepić. No chyba, że korzystasz z innych grubości.

Ekipa No Logo Picks zapowiada, że za jakiś czas w ofercie pojawią się kostki typu jazz, a w dalszej przyszłości wprowadzone zostaną nowe kolory oraz grubości 1.5mm i 2.0mm. Na razie ciężko powiedzieć, kiedy to się stanie, ale jak coś będę wiedział to dam znać.

Co gitarzysta powinien mieć ze sobą na koncercie

Z cyklu dobre rady wujka Sylwestra, dziś artykuł dla wszystkich początkujących gitarzystów, przed którymi pierwsze koncerty. Co trzeba zabrać ze sobą na koncert oprócz gitary? Wbrew pozorom odpowiedzią nie są papierosy, prezerwatywy i flamaster do wypisywania autografów – choć to wszystko może się przydać. Jest parę rzeczy, o których zapominają nawet bardziej doświadczeni gitarzyści, co często powoduje problemy i kłopoty natury technicznej.
Przede wszystkim nie zapomnij zabrać ze sobą gitary, kostek (tak, więcej niż jedną kostkę warto mieć J) i swojego wzmacniacza. Przydałby się też kabel, a że jest to rzecz zawodna koniecznie weź zapasowy przewód. Ja korzystam na scenie z 3 kabli instrumentalnych, kabla kolumnowego oraz kilku kabli połączeniowych do efektów gitarowych. Kiedyś jak korzystałem z tańszych przewodów to problemy z kablami były nagminne. Teraz mam kable z wyższej półki, ale i tak zabieram ze sobą dwie zapasowe sztuki, bo jak coś ma się popsuć to będzie to akurat przed koncertem. Lub w trakcie.
Pozostając w temacie kabli i elektryki, najważniejsza rzecz, którą zawsze trzeba mieć ze sobą to przedłużacz. Albo dwa. Jakiś czas temu grałem koncert w klubie, w którym występuje sporo uznanych zespołów i gdybym nie zabrał dwóch przedłużaczy to byłby problem z zagraniem, bo awaria elektryki wyłączyła z użytku ponad połowę gniazdek elektrycznych. Przedłużacz to podstawa. Jeden, żeby postawić sobie wzmacniacz tam gdzie chcesz + dodatkowa sztuka do podłączenia pedalboadru.
Kolejna rzecz, którą należy mieć i używać to tuner. Zapomnij o strojeniu się do słuchu na koncercie. Nic tak nie irytuje, jak brzdękająca kapela, strojąca się pięć minut na scenie… Zresztą jak jesteś zestresowany i walniesz sobie piwko przed sztuką to i tak się dobrze nie nastroisz.
Struny zapasowe warto mieć, chociaż – na szczęście – jeszcze nigdy mi się nie przydały. Żeby ewentualna wymiana strun trwała jak najkrócej weź też korbkę do nawijania strun i cążki do obcięcia końcówek. Chyba, że grasz glam rocka i lubisz cudacznie zwisające końcówki strun przy główce gitary… Jeżeli masz gitarę, w której wymiana strun wymaga odkręcenia klapki z tyłu to weź także śrubokręt.
Zawsze można zabrać ze sobą także gitarę rezerwową. Jak jej nie masz to musisz w razie awarii liczyć na dobre serce gitarzystów innych zespołów grających z Tobą koncert – a z tym bywa różnie, bo jak stroją się w innej tonacji to niestety lipa.
Ostatnią rzeczą, którą zawsze mam przy sobie to stopery do uszu. O ich zaletach pisałem w osobnym poście. Zdarzało się, że zapomniałem ich zabrać i zawsze żałowałem.
Oprócz tego, bądź na czas i nigdy nie przyjeżdżaj na 15 minut przed rozpoczęciem koncertu. Chociaż jeżdżąc po polskich drogach czasem ciężko tego uniknąć… Ale o koncertowym savoir-vivre może innym razem.

Orange DIVO VT1000 - tajemnicza premiera Orange

Wczoraj, podczas targów NAMM, Orange w końcu pokazał światu swoją tajemniczą, rewolucyjną premierę. Nie był to innowacyjny wzmacniacz czy nowatorska kolumna gitarowa, lecz produkt z kategorii „przydatny gadżet”. Orange DIVO VT1000, bo tak nazywa się nowe urządzonko Orange, to niewielki, prosty w użyciu tester lamp.
Owszem, jest to produkt, który znajdzie wielu nabywców – choćby wśród studiów nagraniowych, ekip technicznych, sklepów muzycznych, osób składających wzmacniacze czy profesjonalnych gitarzystów, ale nie jest to rzecz, w którą powinien zaopatrzyć się każdy użytkownik gitary i lampowego wzmacniacza. No chyba, że cena rynkowa będzie równie niewielka jak rozmiary VT1000.
Pod względem funkcjonalności tester jest banalnie prosty w użyciu. Mocujemy lampę w odpowiednim otworze, wybieramy rodzaj lampy za pomocą klawiszy lewo i prawo, a następnie klikamy „OK”. Po zbadaniu lampy na VT1000 zaświeci się kontrolka „Good”, „Worn” mówiąca o tym, że lampa zbliża się do końca żywotności albo „Fail” informująca o zużyciu się lampy. Dzięki VT1000 będzie można wytestować takie lampy jak: EL34/6CA7; EL34L; 6L6; 6V6/6v6GTA; KT66; KT77; KT88; 6550; 5881; EL84/6BQ5; ECC81/12AT7; ECC82/12AU7; ECC83/12AX7; ECC99; 12BH7.
VT1000 prezentuje nowoczesny design. W studiu nagraniowym dobrze wyglądałby obok monitora z nadgryzionym jabłuszkiem. No tylko, że kolor się nie zgadza.
Oglądając wczorajszą premierę VT1000 byłem nieco zaskoczony. Spodziewałem się czegoś, co wprowadzi wzmacniacze gitarowe na nowe, niezbadane tereny, a okazało się, że tajemnicza nowość to tylko przydatny gadżet stojący na straży dobrego, lampowego brzmienia. Przypomina to nieco czasy, gdy będąc dzieckiem zamiast wymarzonej zabawki pod choinką czekały ciepłe skarpety. Zabawić się nimi nie dało, ale też mają swoje zalety.

Lodówka Marshalla nadchodzi

Na facebookowym profilu lodówek Marshalla pojawił się news, na który wielu czeka z niecierpliwością. Pierwsze, gotowe lodówki zeszły z linii produkcyjnej i za jakiś czas trafią do pierwszych użytkowników w USA. Anglia i Australia dostanie lodówki początkiem przyszłego roku. A kiedy przyjdzie czas na Polskę? Raczej nie prędko.
Jakiś czas temu ogłoszono też pakowność Marshallowych lodówek. Jedno takie cacko pomieści 36 małych puszek + 18 dużych + 28 butelek piwa + 8 butelek wina. Wystarczy :) 

Kostki Dunlop na Euro 2012

Jakoś ostatnio często piszę o kostkach do gitary, ale to już ostatni raz. Przynajmniej w najbliższym czasie J Wszystko za sprawą Euro 2012 i Dunlopa, który na tę okazję przygotował coś dla gitarzystów-kibiców. Ostatnio – dopóki Polacy byli w grze – na ulicach widać było wszędzie biało-czerwone dekoracje, ale gitarowy świat stał nieco z boku. Dunlop wypełnił tę lukę i przygotował serię patriotycznych kostek, które jeden z portali nazwał „kostkami pocieszenia” na cześć sukcesów polskiej reprezentacji.
Kostki zapakowano w gustowną puszkę, w której mieści się 12 sztuk kosteczek – po cztery z każdego z trzech wzorów. Jako pamiątka z Euro 2012 to całkiem fajny pomysł. Seria polskich kostek nie będzie szeroko dostępna, więc jak ktoś chce coś takiego mieć to trzeba będzie solidnie poszukać.

Kostki gitarowe Perri’s Leather Ltd.

Rynek gadżetów dla fanów kapel pomimo zmian w konsumpcji muzyki wciąż ma się całkiem nieźle. Nie brakuje oczywiście gadżetów dedykowanych dla muzykujących fanów. Firma Perri’s Leather Ltd. specjalizująca się w produkcji pasków do gitar wypuściła z myślą o nich kilka serii kostek gitarowych z motywami różnych zespołów.

Ostatnio trafiła do mnie partia kostek ozdobionych wzorami związanymi z Iron Maiden i na pierwszy rzut oka wszystko wygląda fajnie. Ale co producent pasków może wiedzieć o kostkach? No właśnie. Cały nacisk położony jest na aspekt kolekcjonerski kostek, bo jakość materiału, a nawet jakość nadruku do najwyższych nie należy. Zresztą pomysł by nadruk był nałożony z jednej strony, a druga straszyła bielą i przebiciami farby to jakieś nieporozumienie.

W opakowaniu mieści się 6 kostek. Oprócz motywów inspirowanych Iron Maiden znajdziecie kostki AC/DC, Pink Floyd a nawet… Bon Jovi. 15 złotych – bo tyle wart jest taki zestaw – to pieniądze, które można wydać w o wiele lepszy sposób. A kostek Perri’s nie polecam, bo ani wykonanie, ani jakość, ani cena nie świadczą na ich korzyść.