Szukasz niedrogiego systemu bezprzewodowego do gitary, a z reguły nie występujesz na stadionach? Znam to uczucie. Swój problem rozwiązałem z AKG Mini PRO PT40. A nie od dziś wiadomo, że jak coś ma w nazwie PRO to żartów nie ma i sprzęt musi działać niezawodnie. Co zaskakujące, tak też jest.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kable. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kable. Pokaż wszystkie posty
Anna, Black i Connect czyli polskie kable gitarowe od Hesu
Hesu coraz mocniej rozpycha się na rynku gitarowego sprzętu. Wystarczy rzucić okiem na listę endorserów ich sprzętu, żeby poczuć, że ambicje firmy z Sycowa sięgają daleko poza granice Polski. Podstawą oferty Hesu jest gitarowy sprzęt wagi ciężkiej, głównie kolumny, a od jakiegoś czasu też gitarowe i basowe wzmacniacze. Teraz zajmiemy się jednak bardziej podstawowymi produktami, czyli przewodami gitarowymi, które są dostępne w liniach — Anna Sentina, Black i Connect.
Testujemy polskie kable do łączenia efektów od Red’s Music
Każdy posiadacz rozbudowanej podłogi wie jak istotną sprawą są użyte w pedalboardzie kable. Kiepskiej jakości złączki tną sygnał i wprowadzają zakłócenia, trzaski i szumy. Pamiętam jak złożyłem swojego pierwszego pedalboarda na mega ekonomicznych kablach-samoróbkach. Nie dość, że szumiało jak nad morzem to w głośnikach pojawił się dość nieprzyjemny pisk o stałej częstotliwości. Wymiana okablowania załatwiła sprawę permanentnie. Później szukałem coraz lepszych rozwiązań, również pod względem trwałości i wytrzymałości. Jak zdążyliście zauważyć sporo miejsca na blogu poświęciłem rozwiązaniom made in Poland i dzisiaj chciałbym wam przedstawić kolejne z nich – kable do łączenia efektów od Red’s Music. O Red’sach pisałem już ponad trzy lata temu (o tutaj), ale jak widać firma działa dalej i wypuściła na rynek sporo wariantów swoich produktów.


Najchętniej czytane, czyli TOP 10 dogitary.blogspot.com
Witam w 2015 roku! Styczeń oprócz mocnego postanowienia poprawy jest dobrym momentem na podsumowanie mojej blogowej aktywności. Zwłaszcza, że do tej pory tego nie robiłem. Pomysł na bloga dla gitarzystów chodził mi po głowie od dobrych paru lat, ale pierwszy tekst na dogitary.blogspot.com pojawił się dopiero w styczniu 2012 roku. Od tej pory z mniejszymi lub większymi przerwami dzieliłem się z Wami różnymi opiniami i tekstami związanymi z gitarą. Łącznie z tym wpisem zrobiłem to 107 razy. W 2014 roku dość mocno się opierdzielałem, stąd te postanowienie poprawy we wstępie, więc ostatniego roku nie ma co podsumowywać. W zamian przygotowałem zestawienie 10 najchętniej czytanych postów od początku działalności dogitary.blogspot.com. Linki ukryłem w tytułach tekstów. No to jedziemy.
1. Na jakim sprzęcie grają: Kabanos
Grając na gitarze nie da się uniknąć podpatrywania innych gitarzystów. Zarówno jeśli chodzi o styl gry, jak i o sprzęt, z jakiego korzystają. Stąd pomysł na cykl „Na jakim sprzęcie grają”, w którym kierując się mocno subiektywnym kluczem prezentuję gitarzystów, którzy wydają mi się szczególnie interesujący. Dla Was szczególnie interesujący był odcinek z Kabanosem, który jak dotąd jest najpopularniejszym wpisem na blogu. Pozdrowienia dla kiełbasianej załogi! Tekst znajdziecie tutaj.
2. Sklep muzyczny od drugiej strony lady
Testując sprzęt zawsze stoję po stronie wybrednego, gitarowego konsumenta. Żeby była jakaś równowaga przygotowałem artykuł, w którym dopuściłem do głosu właścicieli sklepów muzycznych i producentów sprzętu. Co ich wkurza na gitarowym rynku? Warto wiedzieć.
3. No Logo – kostka z własnym nadrukiem
Kto z Was nie chciałby mieć lansiarskiej kostki z własnym nadrukiem? Ja chciałem i mam. A magazyn kostek uzupełniam w No Logo Picks. Z czystym sumieniem polecam.
4. Chaos – ręcznie składane polskie efekty gitarowe
Testując sprzęt zawsze stoję po stronie wybrednego, gitarowego konsumenta. Żeby była jakaś równowaga przygotowałem artykuł, w którym dopuściłem do głosu właścicieli sklepów muzycznych i producentów sprzętu. Co ich wkurza na gitarowym rynku? Warto wiedzieć.
3. No Logo – kostka z własnym nadrukiem
Kto z Was nie chciałby mieć lansiarskiej kostki z własnym nadrukiem? Ja chciałem i mam. A magazyn kostek uzupełniam w No Logo Picks. Z czystym sumieniem polecam.
4. Chaos – ręcznie składane polskie efekty gitarowe
Krótki tekst o polskiej manufakturze efektów gitarowych Chaos. Nie miałem okazji korzystać z tego sprzętu, więc niewiele więcej mogą o nim powiedzieć. Oprócz tego, że Chaos znalazł się w pierwszej piątce najchętniej czytanych tekstów.
5. Zasilanie pedalboardu – Tomanek Case-3
Rzecz o polskim zasilaczu do pedalboardu marki Tomanek model Case-3. Korzystam z tego sprzętu już blisko trzy lata i nadal działa bez zarzutu. A wiadomo, punk rockowe koncerty to często ludzie na pedalboardzie, piwo na pedalboardzie, krew na pedalboardzie i łzy na pedalboardzie. Tomanek Case-3 nie wygląda jak pancernik Potiomkin, ale przeżył wszystkie dotychczasowe crash testy bez szwanku.
6. Lodówka Marshalla
Rzecz o polskim zasilaczu do pedalboardu marki Tomanek model Case-3. Korzystam z tego sprzętu już blisko trzy lata i nadal działa bez zarzutu. A wiadomo, punk rockowe koncerty to często ludzie na pedalboardzie, piwo na pedalboardzie, krew na pedalboardzie i łzy na pedalboardzie. Tomanek Case-3 nie wygląda jak pancernik Potiomkin, ale przeżył wszystkie dotychczasowe crash testy bez szwanku.
6. Lodówka Marshalla
Wzmianka o tym, że Marshall wypuści na rynek rock’n’rollową lodówkę. Jak widać jest to dość emocjonujący temat. Ktoś z Was ma już coś takiego w swojej sali prób?
7. Na jakim sprzęcie grają: The Analogs
7. Na jakim sprzęcie grają: The Analogs
W TOP 10 uplasował się także pierwszy odcinek cyklu „Na jakim sprzęcie grają”. Jego bohaterem był Paweł „Piguła” z The Analogs. Niegdyś basista, a obecnie przekonwertowany na jedyny słuszny instrument rokujący gitarzysta ;)
8. Mocowanie efektów w pedalboardzie
8. Mocowanie efektów w pedalboardzie
Ważny temat. Zwłaszcza, że wśród wyszukiwanych fraz w google prowadzących na mojego bloga znalazłem kiedyś „Efekty mocuję za pomocą rzepy”. Rzepa nic tu nie pomoże. Nawet czarna. Ja osobiście nie korzystam z warzyw mocujących, a jaki jest mój patent? Więcej w tekście.
9. Dunlop Teckpick – metalowa kostka do gitary
9. Dunlop Teckpick – metalowa kostka do gitary
Jak grać metal to pewnie metalową kostką? Logiczne. Przetestowałem Dunlop Teckpick i nie zostałem fanem tego rozwiązania. Bardziej do gustu przypadły mi kostki V-Picks, ale tekst o nich nie znalazł się w blogowym TOP 10. Ale co tam się będę ograniczał, możecie przeczytać go tutaj.
10. DL David Laboga Perfection – najbardziej wypasiony polski kabel do gitary
10. DL David Laboga Perfection – najbardziej wypasiony polski kabel do gitary
Dużo na blogu pisałem o polskich kablach do gitary. Po części dlatego, że jednym z moich założeń było pisanie głównie o polskim sprzęcie gitarowym. Wszystkie teksty na ten temat otagowano, jako Made In Poland. Wracając do kabli, testowałem przewody Laboga, Red’s, Mayones i Soundstage, ale na miano najbardziej wypasionego kabla zasłużył DL David Laboga Perfection. Często z niego korzystam, zwłaszcza w studiu i faktycznie jest nie do zdarcia.
Tym skromnym podsumowaniem zamykam rozdział historyczny. W tym roku będzie trochę inaczej niż do tej pory, ale o tym przekonacie się już w trakcie.
Soundstage Sommer SCN Vintage – kabel nie do zdarcia
Pół roku temu razem z chłopakami z The Sabała Bacała
wymieniliśmy swoje kable gitarowe na ręcznie konfekcjonowane w Polsce produkty
Soundstage. Sporo przez ten czas się wydarzyło. Próby, koncerty,
transportowanie sprzętu, zwijanie, rozwijanie, zginanie, deptanie oraz
standardowe zalewanie browarem, potem, krwią i łzami. W tym ostatnim od lat
przoduje sanocki klub Rudera, który pozdrawiam serdecznie, pomimo tego, że
zawsze ktoś ląduje tam twarzą w moim pedalboardzie. Punk rock to nie
filharmonia, więc sprzęt, którego używa się do koncertowania powinien być
odpowiednio wytrzymały i odporny na wyzwania rock’n’rolla.
Na scenie korzystam z trzech kabli Soundstage. O kolumnowym już pisałem, pedalboard do wzmacniacza wpinam modelem zbudowanym na bazie
przewodu SC Spirit XXL i wtyków Neutrik, natomiast do gitary od pół roku wpinam
model SCN Vintage. Pierwsze, co go wyróżnia to klasyczny oldschoolowy design.
Żółta owijka z tkaniny oprócz walorów estetycznych dodatkowo chroni przewód
przed uszkodzeniami.
Standardowo w przypadku Soundstage wykonanie jest schludne i
fachowe. Ponadto, kable lutowane są cyną z domieszką srebra, co ma dodatkowo
poprawić walory brzmieniowe i przewodzenie kabla. Model Vintage oparty jest na
przewodzie Sommer Cable SC Classique oraz wtykach Neutrik ze złoconymi stykami.
Z jack’ów Neutrika korzystam już od ponad roku i z czystym sumieniem mogę je
polecić każdemu, kto szuka solidnej konstrukcji na lata.
Kabel to także brzmienie. Są ludzie, którzy mówią „kabel nie
wpływa na brzmienie, to bzdura wymyślona przez fanatycznych audiofilów, którzy
potrafią usłyszeć to, co niesłyszalne”. Jako posiadacz kilkunastu kabli po raz
kolejny dementuję te pogłoski. Każdy kabel ma odmienną charakterystykę, co
wkrótce Wam udowodnię. W przypadku Soundstage Vintage, wedle słów producenta,
brzmienie uzyskane za jego pośrednictwem nawiązuje do lat 60-tych. Jak to
przetłumaczyć na ludzką mowę? Otóż grając na mocnym przesterze porównałem
Soundstage Vintage do Soundstage Spirit XXL i DL David Laboga Perfection. Słychać,
że Vintage przenosi odrobinę mniej basu, przez co jego brzmienie faktycznie
nabiera bardziej retro charakteru. Mówiąc wprost, jeśli grasz metal to
kabel typu Vintage nie do końca będzie Cię zadowalał. O ile nie grałeś
wcześniej na kablu za pięć złotych o grubości nogi pająka.
Długo szukałem kabli, które będą odpowiednio wytrzymałe i
wygodne na scenie i w transporcie. Kable Soundstage nie odkształcają się z
upływem czasu i nawet po roku intensywnego używania zwijają się w identyczny
sposób, jak wtedy, gdy były nowe. Tego samego nie da się powiedzieć o paru innych
kablach, z których wcześniej korzystałem… Co do modelu Vintage, do studia
wybrałbym inny przewód, ale na koncertach sprawdza się wyśmienicie. No i jak
ktoś lubi takie klimaty to prezentuje się naprawdę ładnie.
Wyżej zdjęcie nowych kabli. Poniżej zdjęcia po roku eksploatacji kabla Spirit XXL oraz pół roku kabla Vintage.
Pomarańczowy kabel kolumnowy od Soundstage
Kiedy z chłopakami z The Sabała Bacała szykowaliśmy się do nowego sezonu koncertowego postanowiliśmy wymienić swoje okablowanie na takie, które pozytywnie zniesie intensywną koncertową eksploatację. Szukaliśmy czegoś, co będzie mocne, solidnie wykonane, wysokiej jakości a do tego będzie odporne na zalanie piwem, potem, krwią i łzami. No i inne standardowe wypadki losowe. Wybór padł na ręcznie konfekcjonowane w Polsce kable Soundstage, o których już kiedyś pisałem. Wymieniliśmy cały set dla gitarzystów i basisty. O poszczególnych kablach napiszę w swoim czasie, a na początek parę słów o kablu kolumnowym. W końcu okablowanie to przecież nie tylko przewód gitara-wzmacniacz.
Swój stary kabel wymieniłem na takie oto cudo:
Wizualnie prezentuje się znakomicie. Solidna, poliestrowa owijka w pomarańczowym kolorze dobrze komponuje się ze sprzętem Orange, a oprócz tego wzmacnia i usztywnia przewód. Konstrukcję oparto na wtykach Rean NYS225L oraz przewodzie Sommer Meridian SCR-Speaker 225P. Kabel jest gruby, mocny i odporny na trudy scenicznego życia. Z technikaliów, warto wspomnieć o pogrubionej średnicy żył i lutowaniu cyną z domieszką srebra. Kabel nie kłamie i brzmi jak należy.
Miałem już parę kabli do gitarowych kolumn i częstym problemem, przy intensywnym użytkowaniu, było nadrywanie się owijki przewodu w miejscu łączenia z jackiem. Tutaj nie ma takiego problemu, bo mamy dodatkowe wzmocnienie. Kabel mam już blisko kwartał, a nadal wygląda jak nowy – nie ma żadnych zniekształceń, nic nie odłazi i mocno trzyma się kupy. Do tej pory woziłem ze sobą dwa kable głośnikowe, żeby mieć przy sobie zapas na wypadek awarii. O swojego pomarańczowego grubasa jestem spokojny, a komfort psychiczny na scenie to podstawa.
Ekipa Soundstage wszystkie przewody wykonuje ręcznie, więc nie ma dla nich problemu z wykonaniem kabla zgodnego z zapotrzebowaniem. Jeżeli wszystkie komponenty mają na stanie uwijają się z tematem całkiem szybko. Taki kabel można mieć za niecałe 60 złotych, a to cena, co najmniej dobra. No i do tego można sobie wybrać jakiś ciekawy kolorek kabla. Jak dla mnie, sprzęt godny uwagi.
Red's Stronger - nowość w ofercie polskiego Red's Music
Rok temu pisałem o polskich ręcznie konfekcjonowanych
kablach Red’s Music Standard. Red’s oferował wówczas trzy rodzaje przewodów – Economic,
Standard oraz Studio. Niedawno oferta producenta poszerzyła się o nowy model kabla o nazwie Red’s Stronger. Jak sama nazwa wskazuje jest to wzmocniona, bardziej wytrzymała
konstrukcja standardowego przewodu, choć oryginalny kabelek do najcieńszych nie
należał.
Co zatem zmieniło się w nowych Red’sach? Przede wszystkim
mamy nowe, wzmocnione sprężyną i pozłacane wtyki jack. Sam kabel jest sporo
grubszy od standardowych Red’sów czy popularnych kabli Planet Waves. Mimo
obfitych kształtów Stronger pozostaje elastyczny i wygodny w użytkowaniu. Konstrukcja Strongera to krzyżowy, miedziany oplot, gruby rdzeń
oraz dwa ekrany z przewodzącego PVC. Całość wykonano porządnie i nie ma do
czego się przyczepić.
Mam sporo różnych kabli, także tych z górnej półki, ale do
swojego koncertowego sprzętu włączę właśnie Red'sa Strongera. Dlaczego? Nie szumi,
jest gruby, łatwo się zwija, ma mocne wtyki, więc nie powinien sprawiać
problemów w warunkach scenicznych.
Mocna konstrukcja, dobra cena i polska produkcja sprawiają, że
Strongera mogę spokojnie polecić. A już za jakiś czas będziecie mogli posłuchać
studyjnych próbek nagranych na Strongerach i porównać jak Red’s brzmieniowo wypada na tle
polskiej konkurencji.
Red's Music Standard oraz Red's Stronger
Od góry: DL David Laboga, Laboga Way Of Sound, Planet Waves, Red's Stronger
DL David Laboga Perfection - najbardziej wypasiony polski kabel do gitary
Dawid Laboga, syn Adama Labogi – założyciela firmy Laboga – w myśl zasady, jak konkurować to z najlepszymi, stworzył własną markę kabli instrumentalnych i kolumn gitarowych – DL David Laboga. Korzystając z doświadczenia wyniesionego z domu – między innymi przy projektowaniu kabli Laboga Way Of Sound – Dawid od razu celuje w górną półkę nie bawiąc się w półśrodki zarezerwowane dla dalekowschodnich technologii. Na polskim sprzęcie z logiem DL grają już muzycy takich zespołów jak Motorhead, Vader, Acid Drinkers, Hunter, The Rasmus, Perfect czy Katatonia.
Niedawno trafił do mnie kabel gitarowy z serii DL David Laboga Perfection In Black. Z jednej strony, ciekawiło mnie czym kable Dawida różnią się od tych wypuszczanych pod marką Adama, a z drugiej jak kable DL wypadają na tle polskiej konkurencji.
Kable DL porównywałem z przewodami instrumentalnymi: Mayones, Red’s, Laboga Way Of Sound, Proel, Planet Waves, Fender i bodajże najczęściej używanym przeze mnie przewodem Soundstage. Recenzje, niektórych z wymienionych kabli publikowałem już na blogu – klikając w markę kabla zostaniecie do nich przeniesieni. Niestety nie posiadam kabli PRS, Geroge L’s czy Vovox, dla których DL jest bezpośrednią konkurencją, ale niewtajemniczonym wyjaśniam, że to kable z górnej półki.
Od góry: Proel, Mayones, Laboga WoS, Soundstage, DL David Laboga
Przejdźmy do DL Perfection in Black. Pierwsze, co rzuca się w oczy to rodzaj przewodu, z jakiego wykonano kabel. Gruby (wręcz wypasiony), mocny, giętki (ale szybko wracający do swojego pierwotnego kształtu), pokryty w całości mocarną przeplataną siatką z tworzywa sztucznego. Miałem już w życiu wiele kabli, ale DL ma najlepiej wykonany przewód, jaki widziałem. No i do tego jest bardzo miły w dotyku. Po prostu płynie przez palce, co ułatwia jego zwijanie i rozwijanie. Nie wiem, co trzeba by było z nim zrobić, aby go przerwać czy złamać – długa żywotność zapewniona. Kabel Perfection jest znacznie grubszy kabli Soundstage na przewodach marki Sommer czy Laboga Way Of Sound, co widać na poniższej fotografii.
Przewód to największy plus i wyróżnik DL. W przypadku wtyków jack, mamy identyczną sytuację jak w Laboga Way Of Sound. Perfection wyposażono w dwa wtyki amerykańskiej firmy G&H Industries, które zalano wzmacniającą gumową osłonką z logiem DL, która zabezpiecza przed ich uszkodzeniem. Od dłuższego czasu korzystam z przewodów z wtykami G&H lub Neutrik – obie marki trzymają wysoki poziom i żadnych zarzutów nigdy do nich nie miałem.
Brzmienie uzyskane dzięki Perfection in Black, można w skrócie określić jako perfection – głośne, dźwięczne, czyste, harmoniczne. Nic nie szumi i nie przeszkadza w odbiorze. Porównując do krajowej konkurencji, możemy DL spokojnie postawić obok Soundstage czy Laboga Way Of Sound. Kable z niższej półki brzmiały bardziej płasko, ale są tacy, którzy po podpięciu gitary chińskim kablem za dwie dychy i takim kablem, powiedzą, że różnic nie ma, ale słuchać to nie zawsze to samo co słyszeć.
Pod względem ceny, kable DL do najtańszych nie należą. Cena 3 metrowego przewodu plasuje się w granicach 130 zł – tak więc, mamy porównywalne kwoty jak Hesu czy Laboga Way Of Sound. Z tym, że wspomniane kable nie mają takiego przewodu jak DL.
Co do szczegółów technicznych, średnica kabla to 7mm, kable są kierunkowe, wykonane z miedzi betlenowej, lutowane cyną z dodatkiem srebra. Można zamówić przewody z wtykiem jack „The Quiet Plug” (coś jak Neutrik Silent), wtyki mogą być pozłacane lub nie – wybór w każdym bądź razie jest. Kable wykonywane są na zamówienie, więc można sobie skonfigurować je wedle uznania. No i co istotne, na kable DL producent udziela dożywotniej gwarancji. Perfection ma oczywiście także rzep do spinania przewodu, oraz – co stanowi unikatową na skalę krajową wartość dodaną – firmową podstawkę pod kubek z herbatą, czy też bardziej konkretny rodzaj napitku.
Podstawka dobrze komponuje się z połówką whiskey
Znamy ceny nowego sprzętu Orange
Arcade Audio - polski dystrybutor marki Orange - ujawnił ceny nowych produktów z oferty Orange. Na liście znalazł się zarówno tester lamp DIVO VT1000, nowe kolumny gitarowe, lampowe heady oraz kable instrumentalne i kolumnowe Orange.
Poniżej wyciąg z cennika Arcade Audio:
- head Orange OR 15 - 2688zł
- head Orange OR 50 - 5543zł
- head Micro Terror - 550zł
- kolumna 1x8 do heada Micro Terror - 390zł
- kolumna 1x12 sygnatura Jim Root - 2380zł
- tester lamp DIVO VT1000 - 1758zł
- kabel instrumentalny 3m - 157zł
- kabel instrumentalny 6m - 184zł
- kabel instrumentalny 9m - 211zł
Pełny cennik znajdziecie tutaj.
Źródło: Arcade Audio
Poniżej wyciąg z cennika Arcade Audio:
- head Orange OR 15 - 2688zł
- head Orange OR 50 - 5543zł
- head Micro Terror - 550zł
- kolumna 1x8 do heada Micro Terror - 390zł
- kolumna 1x12 sygnatura Jim Root - 2380zł
- tester lamp DIVO VT1000 - 1758zł
- kabel instrumentalny 3m - 157zł
- kabel instrumentalny 6m - 184zł
- kabel instrumentalny 9m - 211zł
Pełny cennik znajdziecie tutaj.
Źródło: Arcade Audio
Laboga Way Of Sound – polskie kable z górnej półki
Litza, twórca Luxtorpedy, jednego z najgłośniejszych polskich gitarowych debiutów ostatnich lat, a zarazem stary gitarowy wyjadacz i sprzętowy freak w jednym z najnowszych wywiadów stwierdził, że Laboga Way Of Sound to kable najwyższej światowej klasy, do których ma pełne zaufanie. Opinia odważna, więc z tym większą ciekawością sięgnąłem po gitarowe kable z logiem wrocławskiej firmy. Zwłaszcza, że miałem kiedyś okazję zagrać koncert na headzie Laboga Mr. Hector, który brzmiał wręcz fenomenalnie i sprawił, że zacząłem darzyć markę Adama Labogi ciepłym uczuciem.
Laboga Way Of Sound jest serią ręcznie produkowanych high-endowych kierunkowych przewodów gitarowych. Stąd właśnie wzięła się nazwa, gdyż kierunkowość ma za zadanie poprawić jakość uzyskanego dzięki kablowi brzmienia. Co do części składowych, to Laboga stawia na jakość – miedź beztlenowa z dodatkiem srebra, pleciony ekran, zewnętrzna powłoka wzmacniająca przewód oraz podwójne gumowe zabezpieczenia obok wtyka zabezpieczające go przed złamaniem. Kabel wyposażono w dwa wtyki jack amerykańskiej marki G&H Industries oraz rzep do spinania przewodu.
Kabel wykonano bardzo solidnie. Zewnętrzna osłonka i dodatkowe zabezpieczenia przy wtykach sprawiają, że nie ma co się obawiać, że podczas gry spotka nas jakaś przykra niespodzianka. Metalowe wtyki także sprawiają wrażenie niemalże pancerne. Przewód jest dość sztywny, dzięki czemu łatwo go zwinąć i nie robią się na nim pętle przeszkadzające w jego składaniu. Co do brzmienia, to muszę przyznać rację Litzie. Dźwięk uzyskany dzięki kablowi Laboga Way Of Sound jest czysty i pełny. Nie słychać żadnych przydźwięków ani brumienia, a sygnał nie traci niczego cennego. Po prostu porządny kabel!
Kable Laboga Way Of Sound można znaleźć w dilerskich sklepach muzycznych albo kontaktując się bezpośrednio z producentem. Przewody robione są na zamówienie, dlatego też można sobie je skonfigurować dowolnie do swoich potrzeb. Z czystym sumieniem mogę Wam taki kabel polecić –chociaż do najtańszych nie należy.
Zalety:
- brzmienie
- solidne wykonanie
- polska marka
Wady:
- bazowanie na gotowych komponentach
- dość wysoka cena
Kable Soundstage – polska produkcja, zagraniczne komponenty
Pozostając w temacie kabli gitarowych produkowanych w Polsce nadszedł czas na pochodzącą z Włodawy firmę Soundstage. Wprawdzie nie są oni typowym producentem okablowania, ale składają ręcznie swoje produkty z gotowych, wysokiej klasy komponentów – niemieckich przewodów instrumentalnych Sommer oraz wtyków Neutrik z Liechtensteinu. Autorskim elementem, który wyróżnia kable Soundstage od innych, jest dołączane zapięcie kabla na rzep z logiem firmy.
Kable Soundstage występują w trzech wariantach: Economy, Standard i Hi-End, które oprócz ceny różnią się wykorzystanymi w nich składnikami – typem przewodu Sommer i rodzajem wtyków od Neutrika bądź Reana w kablach ekonomicznych.
Jakość wykonania kabla nie budzi żadnych zastrzeżeń. Cały przewód złożony jest starannie i nie różni się od markowych, produkowanych seryjnie kabli. Wszystkie lutowania wykonano cyną z domieszką srebra. Przewód Sommer – w przypadku mojego kabla Sommer Cable SC Spirit XXL – jest dość gruby i mocny. Z zewnątrz mamy osłonkę z PVC, która okrywa miedziany splot wzmacniający przewód oraz dodatkowy ekran z przewodnika węglowego, co zapewnia pełne ekranowanie kabla. Każdy, kto miał do czynienia z wtykami Neutrik, wie, że to górna półka w swojej kategorii. Mocna, metalowa obudowa, pozłacany wtyk i ten charakterystyczny, lekko szorstki rodzaj metalu, z którego wykonano końcówkę wtyku. Całość sprawia bardzo solidne wrażenie. No ale najważniejsze jest w końcu brzmienie, jakie zapewnia przewód i tu, jak można się spodziewać także nie ma przykrych niespodzianek. Niski poziom szumu, szeroki zakres przenoszonych częstotliwości, uwypuklenie zarówno niskich jak i wysokich dźwięków. Po prostu kable od Soundstage zachowują się tak jak powinny – nie przeszkadzają w przesyle sygnału i nie przekłamują brzmienia.
Stosunek jakości do ceny produktu jest bardzo korzystny. Kable z serii Standard nie przekraczają 85zł, a Hi-Endowe przewody kosztują maksymalnie 127zł za 8 metrów. Porównując do konkurencji, cena jest niewątpliwie atrakcyjna.
Kable Soundstage najłatwiej dostać bezpośrednio ze strony internetowej firmy. Wybór dostępnych wariantów wtyków, przewodów i długości jest naprawdę szeroki. Sam kontakt z producentem jest szybki i sympatyczny, więc w razie życzeń specjalnych, co do komponentów kabla problemów być nie powinno. Czas oczekiwania na dostawę gotowego produktu jest szybki gdyż zazwyczaj oferowane kable są na stanie.
Z czystym sumieniem mogę polecić kable Soundstage. Sam włączyłem je do swojego podstawowego scenicznego zestawu, a zapewniam, że miałem z czego wybierać.
Zalety:
- komponenty wysokiej jakości
- wykonanie
- brzmienie
- stosunek cena/jakość
- szeroki wybór wariantów
- przewody składane w Polsce
Wady:
- śladowa ilość autorskich rozwiązań
Red’s Music Standard – dobry kabel za niewielkie pieniądze
Red’s Music to kolejny polski producent sprzętu muzycznego. Specjalnością Red’sa są ręcznie konfekcjonowane kable połączeniowe zarówno do instrumentów jak i do sprzętu nagłośnieniowego. Dla gitarzystów Red’s Music oferuje trzy serie produktów – Economic, Standard i Studio. Różnice pomiędzy seriami dotyczą rodzaju wtyków. Economic to, jak sama nazwa wskazuje, wtyki niewysokiej klasy. Standard posiada autorskie wtyki Red’s Music, a serię Studio oprócz wtyków Red's opcjonalnie można uzborić we wtyki marki Neutrik. Ja miałem okazję przetestować, na co stać kable Red’s Music Standard.
Kable prezentują się schludnie, elegancko i klasycznie. Uwagę przykuwają srebrzyste, niklowane i dość spore wtyki Red’s z pozłacanymi końcówkami i możliwością rozłożenia obudowy na czynniki pierwsze. Wtyk wygląda porządnie i solidnie. Sam przewód Red’sa jest niezwykle elastyczny. W porównaniu do innych kabli, z jakimi miałem styczność, Red’s jest najbardziej giętki i plastyczny. Przy stosunkowo grubym wtyku przewód wygląda dość skromnie, ale duża plastyczność sprawia, że z kablem można robić praktycznie wszystko. Chociaż zastanawia mnie jak przewód będzie się sprawował przy długiej i intensywnej eksploatacji przez lata.
Pod względem brzmienia kable Red’s Music Standard wypadają bardzo dobrze. W takiej półce cenowej ciężko znaleźć kable, które nie spłaszczają brzmienia oraz mają tak niski poziomie szumów i szerokie pasmo przenoszenia, jakie oferuje Red’s. Podczas testów kable Standard wypadały odrobinę lepiej niż nieco droższe przewody Planet Waves czy Proel. Co istotne, kable Red’s o długości 5m znalazłem w jednym ze sklepów internetowych w cenie niecałych 25złotych, a z taką ceną ciężko konkurować.
W swojej kategorii cenowej Red’s Music Standard wypada bardzo dobrze, więc jeżeli Twój budżet na sprzęt jest niewielki to polecam rozglądnięcie się właśnie za tymi kablami.
Zalety:
- bardzo dobry stosunek jakości do ceny
- made in Poland
Wady:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

































