Pamiętam to jak dziś, w poszukiwaniu nowego kompletu strun przeglądałem ofertę pewnego sklepu muzycznego i natrafiłem na to cudo. Antypoślizgowa naklejka na kostkę do gitary. Szaleństwo. Biorę w ciemno.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kostka. Pokaż wszystkie posty
Woodnote Factory - polskie drewniane kostki do gitary
Testowałem już drewniane kostki do gitary, ale rynek jak widać w miejscu nie stoi. Nową twarzą w wąskim gronie polskich producentów drewnianych kostek do gitary jest działająca od 2015 roku manufaktura Woodnote. Załoga Woodnote sięga po europejskie i egzotyczne gatunki drewna, aby w ten sposób dzielić się z innymi gitarzystami magią, zaklętą w drewnie. No i fajnie.
Dywanowy recykling kostek czyli domowy sposób na ostrzenie stępionych kostek do gitary
W każdej szanującej się salce prób znajdziecie stary, turecki i bogato zdobiony dywan. Przypadek? Nie sądzę. Wiadomo, dywan musi być, żeby perkusja nie jeździła od nadmiaru blastów. Ale to nie wszystko. Dywan możesz też wykorzystać do ostrzenia zużytych, półokrągłych kostek do gitary. Brzmi głupio, ale to sprawdza się doskonale. Zresztą, jeżeli coś jest głupie, ale działa to znaczy, że wcale głupie nie jest.
Jak to się robi?
Krok 1. Bierzesz starą, stępioną kostkę.
SnakePick – niezwykły uchwyt kostkowego węża :)
O kostkach pisałem już wiele, ale są rzeczy, które nawet u mnie wywołują zdziwienie. Jedną z nich jest spiralna kostka SnakePick. Jak sama nazwa wskazuje jest to plektron w wężowatym kształcie. Kto wpadł na tak osobliwy pomysł? Australijczycy. Wiadomo, węże, pająki, kangury. Inspiracja czai się za każdym rogiem. Oprócz nietypowego kształtu SnakePick to także nietypowa funkcjonalność sprawiająca, że możemy korzystać z kostki używając do tego wyłącznie jednego palca. A to już jest ciekawe.
Gravity Guitar Picks – amerykańska szkoła produkcji kostek
Słyszeliście o Gravity Picks? Nie? Jeszcze niedawno też bym tak powiedział, ale jak kiedyś wspominałem, Instagram poszerzył moje horyzonty jeśli chodzi o wyszukiwanie rozsianych po całym świecie manufaktur specjalizujących się w gitarowych akcesoriach. O kostkach do gitary pisałem już sporo, ale temat jest praktycznie nie do wyczerpania. Pomysłów i producentów, którzy wcielają je w życie jest cała masa. Jednym z nich jest amerykański Gravity Picks ulokowany w pobliżu San Francisco.
Gitarowe eko trendy, czyli Drewniane Kostki Gitarowe
Sporo pisałem już na blogu o nietypowych kostkach gitarowych, ale temat jest praktycznie nie do wyczerpania, zwłaszcza, że jeszcze mam coś w zanadrzu :) Najwięcej w tej kwestii klasycznie dzieje się za granicami Polski, ale również u siebie mamy ludzi walczących z plektronową materią. Jednym z nich jest Szymon z Drewnianych Kostek Gitarowych, który od listopada 2013 roku tworzy – czy raczej rzeźbi – drewniane kostki gitarowe. Wystarczy rzucić okiem na jego fanpage na facebooku, żeby zobaczyć, że to znający się na rzeczy fachowiec i osoba zakręcona na punkcie drewna i jego właściwości.
Kostki gitarowe Dava Guitar Picks – elastyczność z turbo-uchwytem
Dawno temu znajomy chałturnik ogrywający kilkadziesiąt imprez w sezonie polecił mi kostki Dava, jako stworzone do wielogodzinnego grania. Poza tą jedną rekomendacją nie miałem więcej styczności z marką Dava aż do teraz. Polski dystrybutor – sklep gitarowy dla-gitarzysty.pl – podrzucił mi zestaw kostek Dava Guitar Picks do sprawdzenia i muszę przyznać, że są naprawdę w porządku.
Najchętniej czytane, czyli TOP 10 dogitary.blogspot.com
Witam w 2015 roku! Styczeń oprócz mocnego postanowienia poprawy jest dobrym momentem na podsumowanie mojej blogowej aktywności. Zwłaszcza, że do tej pory tego nie robiłem. Pomysł na bloga dla gitarzystów chodził mi po głowie od dobrych paru lat, ale pierwszy tekst na dogitary.blogspot.com pojawił się dopiero w styczniu 2012 roku. Od tej pory z mniejszymi lub większymi przerwami dzieliłem się z Wami różnymi opiniami i tekstami związanymi z gitarą. Łącznie z tym wpisem zrobiłem to 107 razy. W 2014 roku dość mocno się opierdzielałem, stąd te postanowienie poprawy we wstępie, więc ostatniego roku nie ma co podsumowywać. W zamian przygotowałem zestawienie 10 najchętniej czytanych postów od początku działalności dogitary.blogspot.com. Linki ukryłem w tytułach tekstów. No to jedziemy.
1. Na jakim sprzęcie grają: Kabanos
Grając na gitarze nie da się uniknąć podpatrywania innych gitarzystów. Zarówno jeśli chodzi o styl gry, jak i o sprzęt, z jakiego korzystają. Stąd pomysł na cykl „Na jakim sprzęcie grają”, w którym kierując się mocno subiektywnym kluczem prezentuję gitarzystów, którzy wydają mi się szczególnie interesujący. Dla Was szczególnie interesujący był odcinek z Kabanosem, który jak dotąd jest najpopularniejszym wpisem na blogu. Pozdrowienia dla kiełbasianej załogi! Tekst znajdziecie tutaj.
2. Sklep muzyczny od drugiej strony lady
Testując sprzęt zawsze stoję po stronie wybrednego, gitarowego konsumenta. Żeby była jakaś równowaga przygotowałem artykuł, w którym dopuściłem do głosu właścicieli sklepów muzycznych i producentów sprzętu. Co ich wkurza na gitarowym rynku? Warto wiedzieć.
3. No Logo – kostka z własnym nadrukiem
Kto z Was nie chciałby mieć lansiarskiej kostki z własnym nadrukiem? Ja chciałem i mam. A magazyn kostek uzupełniam w No Logo Picks. Z czystym sumieniem polecam.
4. Chaos – ręcznie składane polskie efekty gitarowe
Testując sprzęt zawsze stoję po stronie wybrednego, gitarowego konsumenta. Żeby była jakaś równowaga przygotowałem artykuł, w którym dopuściłem do głosu właścicieli sklepów muzycznych i producentów sprzętu. Co ich wkurza na gitarowym rynku? Warto wiedzieć.
3. No Logo – kostka z własnym nadrukiem
Kto z Was nie chciałby mieć lansiarskiej kostki z własnym nadrukiem? Ja chciałem i mam. A magazyn kostek uzupełniam w No Logo Picks. Z czystym sumieniem polecam.
4. Chaos – ręcznie składane polskie efekty gitarowe
Krótki tekst o polskiej manufakturze efektów gitarowych Chaos. Nie miałem okazji korzystać z tego sprzętu, więc niewiele więcej mogą o nim powiedzieć. Oprócz tego, że Chaos znalazł się w pierwszej piątce najchętniej czytanych tekstów.
5. Zasilanie pedalboardu – Tomanek Case-3
Rzecz o polskim zasilaczu do pedalboardu marki Tomanek model Case-3. Korzystam z tego sprzętu już blisko trzy lata i nadal działa bez zarzutu. A wiadomo, punk rockowe koncerty to często ludzie na pedalboardzie, piwo na pedalboardzie, krew na pedalboardzie i łzy na pedalboardzie. Tomanek Case-3 nie wygląda jak pancernik Potiomkin, ale przeżył wszystkie dotychczasowe crash testy bez szwanku.
6. Lodówka Marshalla
Rzecz o polskim zasilaczu do pedalboardu marki Tomanek model Case-3. Korzystam z tego sprzętu już blisko trzy lata i nadal działa bez zarzutu. A wiadomo, punk rockowe koncerty to często ludzie na pedalboardzie, piwo na pedalboardzie, krew na pedalboardzie i łzy na pedalboardzie. Tomanek Case-3 nie wygląda jak pancernik Potiomkin, ale przeżył wszystkie dotychczasowe crash testy bez szwanku.
6. Lodówka Marshalla
Wzmianka o tym, że Marshall wypuści na rynek rock’n’rollową lodówkę. Jak widać jest to dość emocjonujący temat. Ktoś z Was ma już coś takiego w swojej sali prób?
7. Na jakim sprzęcie grają: The Analogs
7. Na jakim sprzęcie grają: The Analogs
W TOP 10 uplasował się także pierwszy odcinek cyklu „Na jakim sprzęcie grają”. Jego bohaterem był Paweł „Piguła” z The Analogs. Niegdyś basista, a obecnie przekonwertowany na jedyny słuszny instrument rokujący gitarzysta ;)
8. Mocowanie efektów w pedalboardzie
8. Mocowanie efektów w pedalboardzie
Ważny temat. Zwłaszcza, że wśród wyszukiwanych fraz w google prowadzących na mojego bloga znalazłem kiedyś „Efekty mocuję za pomocą rzepy”. Rzepa nic tu nie pomoże. Nawet czarna. Ja osobiście nie korzystam z warzyw mocujących, a jaki jest mój patent? Więcej w tekście.
9. Dunlop Teckpick – metalowa kostka do gitary
9. Dunlop Teckpick – metalowa kostka do gitary
Jak grać metal to pewnie metalową kostką? Logiczne. Przetestowałem Dunlop Teckpick i nie zostałem fanem tego rozwiązania. Bardziej do gustu przypadły mi kostki V-Picks, ale tekst o nich nie znalazł się w blogowym TOP 10. Ale co tam się będę ograniczał, możecie przeczytać go tutaj.
10. DL David Laboga Perfection – najbardziej wypasiony polski kabel do gitary
10. DL David Laboga Perfection – najbardziej wypasiony polski kabel do gitary
Dużo na blogu pisałem o polskich kablach do gitary. Po części dlatego, że jednym z moich założeń było pisanie głównie o polskim sprzęcie gitarowym. Wszystkie teksty na ten temat otagowano, jako Made In Poland. Wracając do kabli, testowałem przewody Laboga, Red’s, Mayones i Soundstage, ale na miano najbardziej wypasionego kabla zasłużył DL David Laboga Perfection. Często z niego korzystam, zwłaszcza w studiu i faktycznie jest nie do zdarcia.
Tym skromnym podsumowaniem zamykam rozdział historyczny. W tym roku będzie trochę inaczej niż do tej pory, ale o tym przekonacie się już w trakcie.
V-Picks – kostki do gitary XXI wieku
Zasadniczo, do gry na gitarze potrzebujemy dwóch elementów –
gitary oraz gitarzysty. Jeżeli jednak czytasz te słowa, oznacza, że dołożyłbyś
do tego jeszcze masę dodatkowego sprzętu, jednak najważniejszy w tym wszystkim
i tak pozostaje gitarzysta, po którego stronie leżą umiejętności, artykulacja
oraz energia i siłą, jakie wkłada w grę. Elementem, który łączy gitarę i
gitarzystę jest kostka do gry, która jest bezpośrednim punktem styku i wydobywa
dźwięk z gitary.
Kostka – jasna sprawa, prosta rzecz. Kostka jak kostka,
można by rzec. Na rynku mamy szeroki wybór kostek i zdecydowana większość różni
się jedynie kolorem i marką. Są jednak na firmy, które podeszły do tematu w
rewolucyjny sposób, wymyślając kostkę niejako od nowa. Jedną z nich jest
amerykańska manufaktura V-Picks pod wodzą Vinniego Smitha, który szukając
kostki dla siebie zaczął robić je samodzielnie z akrylu. Produkt okazał się tak
niecodzienny, że obecnie kostki sygnowane marką V-Picks można kupić praktycznie
na całym świecie.
Dzięki uprzejmości Vinniego, mam okazję podzielić się
z Wami wrażeniami odnośnie jego kostek. Do testów dostałem kostki Chicken
Picker, Dimension Junior, Screamer, Euro II, Tradition UL, Tradition Lite,
Large ULP, Lite Large, Small Pointed Pearly Gates oraz UltraLite Rounded – a
jest to zaledwie drobny odsetek z oferty kostek V-Picks, z których każda jest
inna i ma swoje odmienne cechy charakterystyczne.
Czy kostka w ogóle wpływa na brzmienie? Weź sobie zwykłą kostkę
0,5mm oraz 1,2mm zagraj ten sam motyw i posłuchaj jak brzmi. Wyróżnikiem
V-Picks jest nie tylko grubość – czasem wręcz szokująca – ale także ich
nietypowy kształt, co ma bezpośrednio przekładać się na artykulację, atak,
wygodę, szybkość gry i końcowe brzmienie gitary. Można powiedzieć, że to
zadanie karkołomne, ale czy się udało?
Na początek zupełny hit i mój zdecydowany faworyt – V-Picks
Dimension Junior. Kostka o grubości 4,1mm!
Na co dzień gram kostkami 0,6mm, więc rozrzut jest szokujący. Dimension
Junior to kawał grubasa, ale ostro zakończona szpiczasta końcówka sprawia, że
gra się nią wygodniej niż tradycyjnymi, cienkimi kostkami. Dlaczego? Szpic jest
nieco zaokrąglony, co sprawia, że można nią atakować struny z dowolnej strony i
uzyskamy ten sam efekt. Grubość kostki i polerowany akryl sprawiają, że uchwyt
jest pewny, wygodny (nie odczuwam wrażenia, że kostkę trzeba ściskać) i nie
ślizga się w palcach. Dimension Junior – chylę czoła. Pozostaje jednak pytanie
zasadnicze. Czy wpływa na brzmienie? Na artykulację z pewnością wpływa
pozytywnie. Na atak też. Wpływ na brzmienie wynika bezpośrednio z tych dwóch
rzeczy. Spotkałem się z opiniami, że dzięki V-Picks gitara brzmi bardziej
„szkliście”. Hm, może trochę tak, ale to subtelna różnica. Za to wygoda to
największa zaleta tej kostki. Nagrywałem ostatnio solówki właśnie używając
Dimension Junior i do studia zdecydowanie polecam.
Dimension Junior z boku.
Przeciwieństwem ostro zakończonych kostek są V-Picks Rounded
(Lite Large, UltraLite Rounded, Tradition UL). Zaokrąglone brzegi sprawiają, że
atak jest łagodniejszy, a gitara brzmi delikatniej. Tego typu kostki bardziej
by się sprawdziły przy gitarze basowej niż przy elektrycznej, bo granie akordów
mocno zaokrąglonymi brzegami wypada średnio. Są też modele pośrednie jak Lite
Tradition, który i do basu i do elektryka spokojnie się nada. Typowo do gitary
elektrycznej mamy za to całą serię ostro zakończonych V-Picks jak choćby Large
ULP czy Screamer, które wydają się stworzone do grania solówek.
Ciekawostką są małe kostki Small Pointed Pearly Gates oraz
Chicken Picker. Są tak niewielkie, że niemal całe kryją się między opuszkami
palców. Dzięki ich grubości i ostrym końcom, można nimi grać naprawdę szybko,
wygodnie i z mocnym atakiem. Chicken Picker ma też nietypowy kształt łezki.
Kostką, która najbardziej moim zdaniem wpływa na brzmienie
jest V-Pick Euro II z wydrążonymi siedmioma dziurami. Akordy grane Euro II są
bardziej dźwięczne niż takie grane tradycyjnym kawałkiem plastiku. Ale to mocno
subiektywna opinia.
V-Picks to na pewno ciekawa sprawa, a gitarowi gadżeciarze w
tym momencie są już pewnie cali mokrzy z wrażenia ;) Jest jednak parę kwestii,
które mogą nieco ostudzić ich zapał. Przede wszystkim słaba dostępność i wysoka
cena. Mój ulubiony Dimension Junior w popularnym sklepie internetowym kosztuje
ponad 50zł bez kosztów wysyłki. Kostki V-Picks cenowo zaczynają się w okolicach
25zł, ale niektóre ekstremalne modele, których nie miałem okazji testować,
kosztują grubo ponad 100zł. Jak się zarabia w euro to po kieszeni tak mocno nie
bije, za to w Polsce taka kostka jest cholernie droga. Pytanie, czy warto
inwestować? Główna różnica to przede wszystkim wygoda, ale dopóki nie zagrałem
na V-Picks nie odczuwałem niewygody gry na tradycyjnym 0,60mm. Dla laika czy
początkującego gitarzysty V-Picks to fanaberia, ale gdy dotrzesz do momentu,
gdy niezdrowo fascynuje Cię cyna w kablach to może warto i pomyśleć nad zmianą
kostki do gitary?
Zalety:
- Wygoda gry
- Poprawa ataku i artykulacji
- Subiektywne wrażenia brzmieniowe
- Wysoka jakość wykonania (ręczna robota)
- Lans :)
Wady:
- Wysoka cena
Nowe grubości kostek No Logo Picks
Polska firma No Logo Picks, specjalizująca się w produkcji kostek gitarowych z dowolnym, zaprojektowanym przez siebie nadrukiem (recenzję kostek znajdziecie tutaj) wprowadziła do swojej oferty nowe grubości kostek - 1.5mm oraz 2.0mm. Do tej pory najgrubsza kostka No Logo miała 1.2mm. Ja korzystam z 0.6, ale to już kwestia własnych preferencji. W każdym razie - grube już są - zarówno klasyczne jak i trójkątne.
Nowa porcja kostek No Logo
Ostatnio uzupełniłem zapasy kostek gitarowych o sto sztuk czarnych 0.60 od No Logo Picks. Więcej o kostkach No Logo, na których można umieścić dowolny nadruk pisałem tutaj i tutaj. Jeżeli miałbym coś jeszcze doprecyzować to kwestia kolorystyki. Oglądając zdjęcia kostek No Logo widać, że kolory nie są wyraziste, a ten czarny to jakiś szarawy jest. Szarawy owszem jest, ale jak jest nieużywany. Nie wiem skąd bierze się ta szarość, może to kwestia obróbki przy wycinaniu czy robienia nadruku, ale po ograniu kostki robią się czarne jak należy. Dla porównania poniżej zamieściłem zdjęcie, świeżej i już nieco sfatygowanej kostki.
Z lewej nieużywana kostka, z prawej po kilku godzinach grania.
Jakby ktoś chciał dołączyć taki gadżet do swojej kolekcji, to zapraszam na najbliższe koncerty The Sabała Bacała, gdzie gram, śpiewam i sporadycznie tańczę.
Kostki z własnym nadrukiem No Logo Picks – nowe grubości i materiały
W sierpniu ubiegłego roku pisałem o firmie No Logo Picks z Torunia, która produkuje kostki z dowolnym, zaprojektowanym przez siebie
nadrukiem. Od tego czasu trochę u ekipy No Logo się pozmieniało. Kiedyś
w ofercie firmy mieliśmy zaledwie cztery grubości kostek do wyboru (0.5, 0.8, 1.0 i
1.2) i produkowano je z matowego acetalu. Obecnie firma zmieniła materiał na
tworzony na bazie acetalu tediorex, dzięki temu pojawiły się nowe grubości oraz
zmieniła się paleta kolorystyczna kostek.
Z lewej tediorex z prawej acetal.
Obecnie No Logo ma w ofercie jedne z najpopularniejszych grubości, czyli 0.6, 0.73, 0.88, 1.0 i 1.14. Kostki dostępne są w kolorze białym i czarnym oraz w zależnych od grubości kolorach: pomarańczowym (0.6), żółtym (0.73), zielonym (0.88), niebieskim (1.0) i fioletowym (1.14).
Czym różni się nowy materiał od starego? Tediorex jest gładszy i mniej matowy. Nie wpływa to jednak na śliskość kostki, bo w palcach leży bardzo dobrze. Wprawdzie nie miałem okazji przetestować kostek na koncercie, gdzie palce pocą się bardziej niż na próbie, ale myślę, że nie będzie z tym problemu. Jedyna różnica, jaką zauważyłem, jest taka, że nowe kostki łatwiej zabrudzić. Chociaż to może być kwestia koloru, bo na czarnym raczej nic widać nie będzie. Acetal od tediorexu różnią raczej względy wizualne niż właściwości fizyczne. Ścieralność jest porównywalna do kostek innych producentów. Po paru godzinach grania na pomarańczowej kostce można było zauważyć jaśniejsze, starte brzegi, ale wszystko mieści się w granicach normy. Ważne, że nie pękają jak opisywana jakiś czas temu felerna partia kostek Dunlopa. Co do twardości, gram na kostkach 0,6 od lat i te od No Logo mogą być odrobinę miększe od kostek Dunlopa, ale to tak lekka różnica, że mieści się w granicach błędu statystycznego.
Kostka po kilku godzinach użytkowania.
Jakość nadruku na kostkach No Logo nie uległa zmianie i w dalszym ciągu jest bardzo przyzwoita. Porozdawałem znajomym parę kostek z poprzedniej serii i z tego, co zauważyłem, nawet po ciężkich gitarowych bojach nadruk się trzyma. No Logo wykonuje nadruki jednokolorowe w kolorach białym, czarnym, czerwonym lub niebieskim – jednostronne lub dwustronne. Obecnie kostki dostępne są w dwóch kształtach – klasycznym i trójkątnym.
Klasyczne i trójkątne kostki z tediorexu.
Testowałem kostki razem z basistą i nie ma się, do czego
doczepić. No chyba, że korzystasz z innych grubości.
Ekipa No Logo Picks zapowiada, że za jakiś czas w ofercie pojawią się
kostki typu jazz, a w dalszej przyszłości wprowadzone zostaną nowe kolory oraz
grubości 1.5mm i 2.0mm. Na razie ciężko powiedzieć, kiedy to się stanie, ale jak coś będę wiedział to dam znać.
No Logo – kostka z własnym nadrukiem
Niby niewielki kawałek tworzywa, a ciężko bez niego wyobrazić sobie grę na gitarze. Kostka do gitary to rzecz absolutnie podstawowa, dlatego też warto grać kostkami, które są jedyne w swoim rodzaju. Firma No Logo z Torunia produkuje customowe kostki, na których można umieścić własny nadruk, rysunek bądź logo Twojego zespołu.
Kostki No Logo wykonane są z acetalu, podobnie jak produkty Claytona. Powierzchnia kostki jest matowa i nie ślizga się w dłoniach. W ofercie No Logo znajdziemy cztery grubości (0.5, 0.8, 1.0 i 1.2mm) i dziewięć kolorów. Do wyboru mamy też dwa kształty – standardowy i trójkątny.
Ja mam kostki standardowe o grubościach 0.5 oraz 0.8 i pod względem jakości nadruku No Logo wypada nad wyraz dobrze. Druk jest wyraźny i dobrze się trzyma. Choć w całej partii znalazły się też kostki z nierównym drukiem, ale to drobny odsetek. Jeżeli chodzi o jakość produkcji, to przy cieńszych kostkach wszystko wygląda idealnie. Przy 0.8 zdarzają się nierówności przy krawędziach, ale wszystko w granicach normy. Kostki No Logo testowałem w warunkach bojowych na kilkugodzinnej próbie i pod względem jakości materiału nie mam żadnych zastrzeżeń.
Ogólnie kostki No Logo prezentują się dobrze. Pod względem zespołowego gadżetu No Logo wypada świetnie. Co ważne nie trzeba od razu zamawiać dużych partii. Minimalna ilość zamówienia to 45 sztuk. Ceny także są zachęcające. Szkoda tylko, że nie ma większej ilości grubości kostek do wyboru, jak choćby 0.6 lub 0.7, bo wtedy byłoby już naprawdę super.
Zainteresowanych odsyłam na stronę internetową No Logo.
UPDATE (17.04.2013):
W kwietniu 2013 roku firma No Logo zmieniła materiał, z którego produkuje kostki.
Aktualne informacje w nowej recenzji kostek No Logo Picks.
UPDATE (17.04.2013):
W kwietniu 2013 roku firma No Logo zmieniła materiał, z którego produkuje kostki.
Aktualne informacje w nowej recenzji kostek No Logo Picks.
Kostki Dunlop na Euro 2012
Jakoś ostatnio często piszę o kostkach do gitary, ale to już ostatni raz. Przynajmniej w najbliższym czasie J Wszystko za sprawą Euro 2012 i Dunlopa, który na tę okazję przygotował coś dla gitarzystów-kibiców. Ostatnio – dopóki Polacy byli w grze – na ulicach widać było wszędzie biało-czerwone dekoracje, ale gitarowy świat stał nieco z boku. Dunlop wypełnił tę lukę i przygotował serię patriotycznych kostek, które jeden z portali nazwał „kostkami pocieszenia” na cześć sukcesów polskiej reprezentacji.
Kostki zapakowano w gustowną puszkę, w której mieści się 12 sztuk kosteczek – po cztery z każdego z trzech wzorów. Jako pamiątka z Euro 2012 to całkiem fajny pomysł. Seria polskich kostek nie będzie szeroko dostępna, więc jak ktoś chce coś takiego mieć to trzeba będzie solidnie poszukać.
Kostki gitarowe Perri’s Leather Ltd.
Rynek gadżetów dla fanów kapel pomimo zmian w konsumpcji muzyki wciąż ma się całkiem nieźle. Nie brakuje oczywiście gadżetów dedykowanych dla muzykujących fanów. Firma Perri’s Leather Ltd. specjalizująca się w produkcji pasków do gitar wypuściła z myślą o nich kilka serii kostek gitarowych z motywami różnych zespołów.
Ostatnio trafiła do mnie partia kostek ozdobionych wzorami związanymi z Iron Maiden i na pierwszy rzut oka wszystko wygląda fajnie. Ale co producent pasków może wiedzieć o kostkach? No właśnie. Cały nacisk położony jest na aspekt kolekcjonerski kostek, bo jakość materiału, a nawet jakość nadruku do najwyższych nie należy. Zresztą pomysł by nadruk był nałożony z jednej strony, a druga straszyła bielą i przebiciami farby to jakieś nieporozumienie.
W opakowaniu mieści się 6 kostek. Oprócz motywów inspirowanych Iron Maiden znajdziecie kostki AC/DC, Pink Floyd a nawet… Bon Jovi. 15 złotych – bo tyle wart jest taki zestaw – to pieniądze, które można wydać w o wiele lepszy sposób. A kostek Perri’s nie polecam, bo ani wykonanie, ani jakość, ani cena nie świadczą na ich korzyść.
Dunlop unLucky 13
Ostatnio, większość związanego z muzyką czasu zajmowało mi przygotowanie się do nagrania płyty. Z tego powodu zaopatrzyłem się w sporą ilość kostek gitarowych. Jak zwykle wybrałem kostki Dunlop Lucky 13 o grubości 0.60 no i spotkało mnie spore zaskoczenie. Gram na gitarze już dość długo i nigdy nie zdarzyło mi się złamać kostki, a partia kostek, które do mnie dotarły to jakieś nieporozumienie. Nie wiem czy Dunlop zmienił materiał, z jakiego wykonuje swoje kostki, ale pękają wzdłuż i wszerz. Poniżej zdjęcie najbardziej spektakularnego pęknięcia, jakie doświadczyłem.
Zdarzyło Wam się kiedyś coś takiego? Może po prostu zamiast Lucky 13 dostałem Unlucky 13...
Zdarzyło Wam się kiedyś coś takiego? Może po prostu zamiast Lucky 13 dostałem Unlucky 13...
Dunlop Teckpick – metalowa kostka do gitary
Mogłoby się wydawać, że w temacie kostek gitarowych ciężko o jakąś innowację. A jednak od czasu do czasu pojawia się coś zaskakującego. Ostatnio w moje ręce trafiła kostka Dunlop Teckpick, którą oprócz nietypowego wyglądu wyróżnia to, że jest wykonana z… metalu, a konkretniej z aluminium lub mosiądzu.
Kostka z metalu? Takim wynalazkiem pewnie łatwo pozrywać struny lub zarysować lakier w gitarze. Nic z tych rzeczy. Dunlop Teckpick w dotyku łudząco przypomina tradycyjne plastikowe kostki. Nie jest ostra – wszystkie krawędzie są gładkie, a część służącą do gry dodatkowo wypolerowano. Teckpick odróżnia brak giętkości plastikowych kostek, a żeby dogłębnie przekonać się o materiale, z jakiego wykonano kostkę wystarczy upuścić ją na podłogę, aby usłyszeć metaliczny dźwięk. Co najważniejsze metalowa kostka, w przeciwieństwie do plastikowych, praktycznie się nie zużywa.
Kostka z metalu? Takim wynalazkiem pewnie łatwo pozrywać struny lub zarysować lakier w gitarze. Nic z tych rzeczy. Dunlop Teckpick w dotyku łudząco przypomina tradycyjne plastikowe kostki. Nie jest ostra – wszystkie krawędzie są gładkie, a część służącą do gry dodatkowo wypolerowano. Teckpick odróżnia brak giętkości plastikowych kostek, a żeby dogłębnie przekonać się o materiale, z jakiego wykonano kostkę wystarczy upuścić ją na podłogę, aby usłyszeć metaliczny dźwięk. Co najważniejsze metalowa kostka, w przeciwieństwie do plastikowych, praktycznie się nie zużywa.
Jeżeli chodzi o użytkowanie kostki, to dźwięki wydobywane za pomocą Dunlop Teckpick o dziwo brzmią odrobinę łagodniej, niż te grane kawałkiem plastiku. Najczęściej korzystam z kostek o grubości 0,60mm, które lekko wyginają się podczas gry. Teckpick jest sztywna, więc trafi bardziej do użytkowników grubszych kostek.
Co do designu i wykonania kostki, to jedyny mankament Dunlop Teckpick, to farba, która dość szybko się ściera. Chyba, że wybierze się brązową, która nie jest malowana. Miłośników rock’n’rollowej mody zainteresują pewnie dziurki wydrążone w kostce, która pozwalają w łatwy sposób przerobić Teckpick na wisiorek lub breloczek J
Kostkę Dunlop Teckpick można znaleźć w dobrej cenie w internetowym sklepie muzycznym TanieStruny.pl.
Kostka przeznaczenia
Każdy młody gitarzysta marzy o wielkiej karierze i umiejętnościach Slasha, Kirka Hammeta czy Johna Petrucciego. Bez ciężkiej pracy i siedzenia godzinami nad gryfem nie ma takiej opcji. Chociaż jeżeli widzieliście film „Tenacious D in Pick of Destiny” do Waszych uszu mogła dojść wieść o mitycznej kostce przeznaczenia – wykonanym z zęba szatana artefakcie, który daje swojemu właścicielowi sławę i umiejętności od ręki.
Przypadkiem natrafiłem na kostkę przeznaczenia w jednym ze sklepów muzycznych. Nie wahając się długo wyłuskałem z kieszeni kilka złotych, aby nabyć ten cudowny przedmiot. Niestety kostka przeznaczenia wcale nie jest wykonana z wypolerowanego kawałka kości. Kostka jest plastikowa, nieforemna i dość niewygodna w użytkowaniu. Sprawdziłem parę skal i solówek, ale żadnego przyrostu umiejętności nie zauważyłem. No cóż… kostka przeznaczenia to mit, ale i tak swojej nie oddam J
Uchwyt na kostki do statywu mikrofonowego
Mało rzeczy potrafi tak zirytować gitarzystę jak wypadnięcie kostki z ręki podczas grania. Pół biedy, jeżeli dzieje się to na próbie czy w domowym zaciszu. Gorzej, gdy dzieje się to na koncercie, a z własnego doświadczenia, wiem, że to nie zdarza się wcale tak rzadko.
W małych klubach, gdzie temperatura przekracza 30 stopni, a pot leje się z człowieka strumieniami nie trudno o niespodziewaną utratę kostki. Szukanie kolejnej w kieszeni czy w pedalboardzie to strata cennego czasu. Oczywiście można przykleić sobie plastikowy pickholder do gitary, ale to rozwiązanie równie atrakcyjne, co założenie skarpet do sandałów.
Warto zatem zaopatrzyć się w mikrofonowy uchwyt na kostki – zwłaszcza, jeżeli tak jak ja, jesteś śpiewającym gitarzystą. Niby zwykły kawałek gumy, który wciskasz na statyw mikrofonowy, ale wymiana kostki przy jego użyciu trwa niecałe dwie sekundy. Wydatek także niewielki, bo jak dobrze poszukasz zmieścisz się w granicach 20zł za prezentowany na zdjęciu Dunlop Microphone Stand. Za to wygoda i spokój, jaki gwarantuje ten gadżet w ekstremalnych sytuacjach jest bezcenna J
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























